W filmie „Speed” wskaźnik paliwa działa jak odliczanie. Gdy Keanu Reeves przebija zbiornik śrubokrętem, wyciek widać na zegarze w czasie rzeczywistym. Problem w tym, że prawdziwe autobusy bardzo często w ogóle nie miały takiego wskaźnika.
Autor The Autopian, który kupuje wycofane z eksploatacji autobusy, odkrył to po zakupie swojego Nova Bus RTS-06 z 2002 roku. Zamiast wskaźnika ma w nim tylko lampkę ostrzegającą o niskim poziomie paliwa. W najprostszych kokpitach GM New Look, czyli modelu z filmu, były tylko prędkościomierz i wskaźnik ciśnienia w układzie powietrznym. Pracownicy Illinois Railway Museum tłumaczą, że wskaźnik był po prostu zbędny. Autobusy jeżdżą po stałych trasach o znanej długości, mają zbiorniki o pojemności ponad 100 galonów, a po pracy i tak są tankowane w zajezdni.
Brak wskaźnika bywa kłopotliwy, gdy system zawodzi. W 2018 roku w Montrealu autobusy miały codziennie zostawać bez paliwa. Przewoźnik zlikwidował wtedy dużą część załogi serwisowej i tankował pojazdy dopiero przy niskim stanie, a kierowcy musieli zgadywać, ile paliwa zostało. Wskaźniki bywały też opcją dla flot, które ich chciały, a w autobusach szkolnych zwykle się je znajduje. Autor uznaje więc ten wątek filmu za kolejny przykład hollywoodzkiej magii.




