Nowa wersja The Legend of Zelda: Ocarina of Time to według recenzenta bardzo wierne odtworzenie kultowej gry z 1998 roku, razem z archaizmami. Nie ma szybkiej podróży ani strzałek prowadzących do celu, a lokacje bywają korytarzowe. Recenzent przyznaje, że sam na chwilę utknął, bo zadanie wymagało pokazania przedmiotu konkretnej osobie. Część podziemi uznaje za żmudne, ale uważa, że ten brak prowadzenia za rękę daje grze wyjątkowy charakter.
Nintendo wprowadziło sporo drobnych usprawnień. Link szybciej biega i skacze, celowanie korzysta z sensorów ruchowych, a wejścia do sklepów odbywają się bez ekranów wczytywania. Postacie zostały udźwiękowione, interfejs można schować, a gra działa w względnie stabilnych 60 klatkach na sekundę. Wyróżniono też dobre polskie napisy, w których Triforce zostało bez tłumaczenia. Water Temple i Forest Temple przebudowano, ale nowych obszarów recenzent naliczył tylko dwa. Poza nimi doszedł Hall of Fallen Foe i możliwość grania na okarynie przez nucenie do mikrofonu.
Walka pozostaje co najwyżej przeciętna, choć bossowie dostali nowe zachowania. Według recenzenta gra rozkręca się po 5–6 godzinach, gdy następuje pierwsza podróż w czasie o 7 lat. Wtedy jego zdaniem staje się produkcją 9/10 i jedną z trzech najlepszych gier na Nintendo Switch 2.
#OcarinaOfTime #Switch2




