Co zrobić, gdy ogromna planetoida zmierza ku Ziemi, a na zmianę jej kursu jest za mało czasu? Naukowcy z amerykańskiego Lawrence Livermore National Laboratory sprawdzili w symulacji, czy eksplozja jądrowa w pobliżu powierzchni kosmicznej skały może ją rozbić, a nie tylko lekko odchylić. Modelowali hipotetyczną planetoidę o średnicy około 160 m, czyli podobną do Dimorphosa, w który NASA uderzyła sondą DART.
Wybuch w próżni działa inaczej niż w atmosferze. Znaczną część oddziaływania przenosi promieniowanie, które gwałtownie ogrzewa zewnętrzną warstwę skały i odparowuje część materiału. W najdłużej analizowanym przypadku 98 proc. materiału planetoidy straciło znaczną część wytrzymałości, a 97 proc. poruszało się szybciej niż prędkość potrzebna do wyrwania się z jej grawitacji. W dwóch z trzech trójwymiarowych scenariuszy doszło do bardzo rozległych uszkodzeń.
Skala obliczeń robi wrażenie: 1680 procesorów pracowało 59 dni, a odtworzono zaledwie 145 milisekund zdarzeń. To za mało, by ustalić, co stanie się z odłamkami. Badacze przyjęli, że skuteczne rozbicie oznaczałoby kawałki nie większe niż około 10 m i rozchodzące się od siebie, ale obecne wyniki tego jeszcze nie dowodzą. Zespół chce teraz poprawić wydajność i rozdzielczość symulacji oraz porównać je z eksperymentami laboratoryjnymi.
#planetoidy #kosmos




