Przez lata operatorzy europejskich sieci obserwowali dziwne zjawisko: dokładnie co 60 sekund częstotliwość prądu nieznacznie spadała. Niemiecki operator TenneT rejestrował takie regularne spadki od kilku lat. Odchylenia były małe i nie zagrażały dostawom energii, ale ich powtarzalność zastanawiała ekspertów. Naukowcy oszacowali, że wahanie o amplitudzie około 3 mHz odpowiada skoordynowanej zmianie zapotrzebowania na moc rzędu 80 MW.
Zespół kierowany przez Dirka Witthauta z Forschungszentrum Jülich wskazał winowajców: m.in. zasilacze awaryjne UPS i systemy magazynowania energii. Ich systemy zarządzania bateriami wykonują regularne testy, które krótko zwiększają pobór energii, a wiele urządzeń robi to dokładnie na początku każdej minuty. Pojedynczy zasilacz nie ma zauważalnego wpływu, ale tysiące takich instalacji działających niemal jednocześnie sumuje się w zjawisko widoczne nawet w sieci wysokiego napięcia. Wyniki opisano w Nature Energy.
Podobne minutowe wahania zarejestrowano także m.in. w Ameryce Północnej, Australii, Korei Południowej i Afryce Południowej. W Irlandii w latach 2016-2021 amplituda wzrosła z około 3 do 12 mHz, a w tym samym czasie szybko rozwijały się centra danych. Badacze wskazują, że podobne zjawiska mogą dotyczyć też pomp ciepła, klimatyzatorów czy inteligentnego sprzętu AGD, ale nie udowodniono, że mają taki wpływ jak duże systemy UPS.
Rozwiązanie jest zaskakująco proste: zmiana oprogramowania tak, by urządzenia wykonywały testy w różnych momentach. Aktualizacja przygotowana dla jednego z producentów usunęła sztywną okresowość impulsów w jednej z analizowanych instalacji, choć nie wyeliminowała całkowicie skokowego poboru energii.
#energetyka #UPS




