Volvo Cars zanotowało w trzecim kwartale 2026 roku 3,7 mld koron szwedzkich straty operacyjnej. Rok wcześniej producent miał w tym okresie 5,8 mld koron zysku. Analitycy spodziewali się straty około 724 mln koron, więc wynik był ponad pięciokrotnie gorszy od prognoz. W piątek kurs akcji spadł o niemal 30 proc. i osiągnął kolejny historyczny dołek.
Niepokój budzą też wydatki: w tym kwartale wyniosły około 8,9 mld koron, czyli ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. Jeśli taka sytuacja utrzyma się w kolejnych kwartałach, firma może potrzebować dodatkowego kapitału. Na wyniki wpływają m.in. słabszy popyt na auta elektryczne, rosnąca konkurencja chińskich marek, nadwyżka mocy produkcyjnych i presja związana z cłami.
W ramach planu naprawczego Volvo chce zredukować zatrudnienie o 2500 stanowisk, czyli około 6 proc. załogi, i zrealizować program oszczędnościowy wart 5 mld koron. Zmiany mają objąć m.in. ograniczenie współpracy z podwykonawcami, planowane odejścia pracowników i dobrowolne pakiety. Wcześniej firma zapowiadała już plan obejmujący około 3000 miejsc pracy.
Czy te działania wystarczą, by poprawić sytuację finansową i odbudować zaufanie inwestorów, pokażą dopiero kolejne raporty.
#Volvo #Motoryzacja




