Autor Spider's Web opisuje, że zatankowanie możliwie tanio przestało być proste. Obok rządowego programu CPN (Ceny Paliwa Niżej) stacje prowadzą własne promocje. W trzeciej edycji programu, żeby efektywnie z nich korzystać, trzeba mieć na telefonie aplikacje wszystkich popularnych sieci.
Podczas drugiej edycji wystarczyła jedna aplikacja: stacje chętnie dawały nawet 35 groszy przeceny na litrze, a na Orlenie taka obniżka była zawsze dostępna. Teraz autor oprócz Orlenu korzysta z aplikacji Moya, BP, Shell i Circle K i przed wyborem trasy sprawdza oferty. Kupony zmieniają się praktycznie co tydzień: raz są dostępne, raz tracą na wartości, a czasem znikają całkiem.
Według autora to także kwestia wykluczenia cyfrowego. Osoby, które nie instalują aplikacji i nie sprawdzają promocji, zapłacą więcej za tę samą ilość paliwa, a wiele z nich może nawet nie wiedzieć, że popularne stacje mają własne aplikacje. Autor pyta, czy nie warto zacząć traktować wszystkich klientów na równych zasadach.
#paliwa #aplikacje




