Michał Cieślak 5 grudnia zmierzy się z Davidem Benavidezem w walce o trzy mistrzowskie pasy kategorii junior ciężkiej. Polak wejdzie do ringu jako czempion WBC. Interia nazywa ten pojedynek największą walką w polskim boksie zawodowym.
W rozmowie z Interią Cieślak opowiada o wymagających przygotowaniach. W dniu konferencji zrobił 10-rundowy sparing z dwoma sparingpartnerami, a dzień wcześniej 8 rund z trzema. Sparuje już ponad trzy tygodnie i jeszcze sporo przed nim. Obtarcia widoczne na konferencji tłumaczy kumulującym się zmęczeniem i dodaje, że to nic strasznego.
Najważniejsze jest dla niego, żeby nie przesadzić: woli być niedotrenowany niż przetrenowany. Ma za sobą półtora roku przerwy od boksu. W walce chce „zaciągnąć hamulec ręczny”, tak jak w pojedynku z Pascalem. Jednocześnie zapowiada, że od pierwszej rundy Benavidez ma poczuć jego najmocniejsze argumenty, ale „nie na wariata”.
Cieślak uważa, że rywal go lekceważy, bo już planuje kolejne walki. Sam mówi, że skupia się wyłącznie na sobie. Ekipa wylatuje do Stanów Zjednoczonych 23 listopada, dwa tygodnie przed walką.




