Zbigniew Boniek przyznaje w rozmowie z Interią, że trochę go zaskoczyło, iż Złotą Piłkę dostał Harry Kane z Bayernu Monachium i reprezentacji Anglii. Docenia jednak jego dorobek i uważa, że w pewnym sensie na nagrodę zasłużył. Podkreśla, że coraz trudniej wskazać, kto jest pierwszy, a kto drugi, bo sposobów oceny zawodników jest bardzo wiele.
Boniek chyli głowę przed talentem Yamala i szybkością Mbappé, ale to Kane był według niego najbardziej konkretny. Przypomina Puchar Niemiec i mistrzostwo Niemiec z Bayernem oraz trzecie miejsce na mistrzostwach świata. Dodaje, że z głosem większości nie ma co dyskutować.
Inaczej niż część komentatorów, którzy mówią o krzywdzie Ewy Pajor, Boniek nie dramatyzuje drugiego miejsca Polki. Cieszy się z niego i podkreśla, że Pajor jest w topowej grupie zawodniczek. Chwali ją za ambicję, talent i upór, a o jej drodze z Uniejowa i Konina mówi, że rozwinęła się nieprawdopodobnie.
Boniek sam stanął na podium Złotej Piłki w 1982 roku, po mundialu w Hiszpanii. Zajął wtedy trzecie miejsce, a wygrał Paolo Rossi.
#ZłotaPiłka #Boniek




