Wydanie gry na Steamie przestaje być formalnością. Zanim tytuł trafi do sprzedaży, ktoś z Valve sprawdza stronę w sklepie, a potem sam build. Ma to trwać od 3 do 5 dni roboczych, ale ostatnio kolejka się wydłuża. 3 listopada firma ogłosiła nowe zasady dla twórców.
Najgłośniejsza brzmi jak żart: zanim zgłosisz grę do sprawdzenia, uruchom ją przez Steama i pograj co najmniej pięć minut. Valve przyznaje, że do sklepu trafiają produkcje, których nikt nawet nie włączył przez platformę. Sam przycisk „Graj” pozwala wyłapać źle ustawione opcje uruchamiania, brakujące pliki i inne podstawowe błędy. Czas może nabić dowolne konto.
Valve wskazuje też, że największym problemem są ponowne recenzje. Gry odrzucone z powodu paru błędów wracają na koniec kolejki i ją zapychają, co stresuje także samych deweloperów. Twórcy muszą teraz podać, jakich bibliotek wymaga gra (np. Visual C++ czy DirectX) albo zadeklarować, że żadnych nie potrzebuje. Obowiązkowe jest też wykazanie w buildzie obsługiwanych języków, a część usterek, jak osiągnięcia bez nazw, wyłapie sam system.
Zmieniają się również zasady dotyczące zrzutów ekranu. Oprócz kadrów z rozgrywki można dodać menu, grafiki koncepcyjne czy ujęcia z przerywników, o ile są oznaczone, a etykiety widać w sklepie. Co najmniej pięć zrzutów musi pokazywać rozgrywkę, a banerów reklamowych nie wolno wrzucać. Build ma też zawierać to, co obiecuje, a treści wrażliwe, w tym dla dorosłych i związane z AI, muszą być uczciwie zgłoszone.
#Steam #GameDev




