Według recenzji Eurogamera Phantom Blade Zero w najlepszych momentach przypomina film kung-fu. Parowanie, kopniaki, efektowne egzekucje i wykorzystywanie broni przeciwników tworzą walkę, która zdaniem recenzenta wciąż zaskakuje, nawet po 30 godzinach gry. Inspiracja FromSoftware jest wyraźna, a całość opisano jako szybszą odmianę Sekiro.
Zamiast klasycznego paska staminy gra ma zasób zwany sha-chi, a dwie bronie można zmieniać w trakcie starcia. Arsenał jest barwny: od miecza opartego na piciu alkoholu, przez bliźniacze ostrza krążące wokół bohatera, po oręż przyzywający kwiaty. Na zwykłych przeciwników recenzent nie narzeka, ale w walkach z bossami broń wydaje mu się znacznie mniej skuteczna.
Te pojedynki uznał za zbyt gąbczaste, a gra słabo podpowiada, jak je rozwiązać. Na dwa dni przed końcem embarga deweloper S-Game wydał aktualizację o wielkości 67 GB, ale po powrocie do starych zapisów problem nadal był widoczny w kilku walkach. Do tego doszły spadki płynności, błędy w prowadzeniu questów i dość blady wątek fabularny. Po aktualizacji klatkaż wyglądał lepiej, choć pętla w jednym zadaniu pobocznym została.
Mimo to krajobrazy, animacje i ręcznie malowane mapy zbierają od recenzenta pochwały. To tytuł z wielkim potencjałem, któremu zabrakło szlifu.
#PhantomBladeZero #Soulslike




