Chicago Fire pokonało Atlantę United 3:2 i przerwało serię dwóch porażek. Robert Lewandowski nie wpisał się jednak na listę strzelców. To już siódmy mecz z rzędu w MLS bez gola Polaka. Trener zdjął go z boiska w 69. minucie, a mowa ciała napastnika podczas schodzenia była według relacji wymowna.
Atlanta prowadziła do przerwy 1:0, ale po zmianie stron Fire odwróciło wynik. Bramki zdobyli Saletros, Mekvabishvili i Zinckernagel. W 67. minucie kontaktowego gola dla Atlanty strzelił Embolo, lecz rywale nie poszli za ciosem.
Gregg Berhalter po meczu pochwalił odporność zespołu i reakcję na stratę gola. Przyznał jednak, że końcówka lekko go rozczarowała. Podkreślił też, że Atlanta musiała wygrać, by zachować szanse, więc zwycięstwo uznał za ważne.
W mediach społecznościowych wokół Lewandowskiego robi się głośno, a część komentujących uważa, że powinien stracić miejsce w podstawowym składzie. Fire jest na 4. miejscu w Konferencji Wschodniej. Do końca fazy zasadniczej zostały mu mecze z Orlando City, Colorado Rapids i Columbus Crew.




