W kwietniu 2007 roku wenezuelski naukowiec Ermanno Pietrosemoli ustanowił rekord w przesyle sygnału bezprzewodowego w standardzie Wi-Fi 802.11. Połączenie na dystansie 382 km zawarto między dwoma punktami na szczytach górskich, a kluczem była idealna widoczność optyczna. Transmisja osiągnęła 3 Mb/s, co przy takiej odległości jest imponującym wynikiem.
W domowych sieciach obowiązuje prosta zasada: im wyższa częstotliwość, tym mniejszy zasięg i słabsze przenikanie przez przeszkody. Pasmo 2.4 GHz dociera najdalej, ale ma niższą przepustowość i jest bardziej podatne na zakłócenia. 6 GHz daje największą prędkość i najmniejsze opóźnienia, ale gorzej radzi sobie z zasięgiem, a 5 GHz jest rozwiązaniem pośrednim. Na dłuższe dystanse, nawet kilku kilometrów, powstał standard HaLow, który działa poniżej 1 GHz. Jest jednak wolny i przeznaczony głównie dla urządzeń IoT na dużych terenach, np. fabrycznych czy rolniczych.
Sygnał w domu najczęściej tracą grube ściany żelbetowe, rozbudowane ogrzewanie podłogowe (woda może pochłaniać fale) i różne sprzęty domowe. Router warto postawić w centralnym punkcie domu na podwyższeniu, z dala od innych urządzeń i grubych ścian, a nie zamykać go w szafce. W niektórych przypadkach pomoże też repeater. #WiFi #router




