Opał, który sami produkujemy, płynie do nas przez Atlantyk. Brazylijski pellet kosztuje w polskich sklepach od ok. 2350 do 2460 zł za tonę. To cena konkurencyjna wobec rodzimych produktów wysokiej jakości. Producent deklaruje, że wytwarza go w 100 proc. z trocin sosnowych, jest na rynku od 2005 roku i ma certyfikat ENplus A1. Podobno parametry są wyższe niż minimalne wymagania europejskiej normy: wartość opałowa 5 kWh/kg, wilgotność do 5 proc. i bardzo niska zawartość popiołu.
Powód importu to popyt. Polska produkuje rocznie ok. 2 mln ton pelletu, a pelletem ogrzewa się już ok. 450 tys. domów. Co roku przybywa ich ponad 90 tys. Zapotrzebowanie wywindowało ceny, a coraz trudniej o dobrej jakości trociny, bo tartaki i zakłady drzewne ograniczają produkcję. Brazylia mocno zaznaczyła się wśród dostawców do Europy: w pierwszej połowie 2025 roku pochodziło stamtąd 12 proc. unijnego importu pelletu z krajów spoza Wspólnoty.
Są jednak wątpliwości. Eksperci zwracają uwagę na nielegalne wyręby w Brazylii i z rezerwą podchodzą do zapewnień o certyfikowanych trocinach. Pytanie budzi też ślad węglowy transportu przez ocean. Według ekspertów UOKiK za wysokie ceny i chwilowe niedobory odpowiada przede wszystkim rosnący popyt przy ograniczonej podaży produktów wysokiej jakości. #pellet #ogrzewanie




